„Kiedy uczeń Mistrza sam staje się mistrzem – o Gedzie.”

„Czyny Geda” – cudowne dzieło opiewające dokonania jednej z najbardziej zasłużonych postaci
na Archipelagu. Nie ma wśród nas nikogo, kto nie słyszałby o tym, jak bohatersko obronił Low Torning przed smokiem. Odważny, potężny, odpowiedzialny – to tylko niektóre ze słów, którymi określa się
jegoosobowość. Wiele mówi się o niebywałychzdolnościach magicznych, które wykazywał od najmłodszych lat, ale jaki był naprawdę? Jakie wartości nim kierowały? Czy to możliwe, że przyswajał wiedzę tak szybko? Postać Geda budzi dużowątpliwości i jeszcze więcej pytań. Odpowiedzi na większość z nich należy szukać w miejscu, gdzie uczył się i rozwijał skrzydła – w szkole magii na wyspie Roke.

Ludzie znający go osobiście w jednym z najważniejszych momentów w życiu z pewnością mogą powiedzieć o nim najwięcej. Jakim był człowiekiem oraz jak przebiegała jego edukacja? Aby odpowiedzieć na to pytanie, udałam się do największych autorytetów na Roke. Mistrzowie pamiętają Geda z czasów, zanim stał się sławny. Zgodzili się opowiedzieć mi o, jak mniemam, jednym z najlepszych uczniów kształconych w tej szkole.

Mistrz Sztuk tojedna z wielu osób mających okazję poznać charakter Geda. Specjalizuje się
w sztuczkach magicznych i kuglarstwie. Swojego ucznia wspomina jako pełnego ambicji i chęci zdobywania wiedzy młodzieńca, któremu nauka przychodziła z łatwością.

- Był dobrym uczniem, zadawał dużo pytań – mówi. – Niespokojny duch, szybko prześcignął swoich kolegów będących naszymi uczniami znacznie dłużej od niego, choć zdarzało mu się okazywaćbrak cierpliwości. Pragnął szybkich efektów. Bardzo długo zajęło mu zrozumienie, że nie ma drogi na skróty.

            Dojrzewanie do wielkich czynów i Wyższych Kunsztów to długi proces. Prawie wszyscy uczniowie spędzają lata, czytającstare i skomplikowane księgi oraz ucząc się Dawnej Mowy. Jednak osobowość i siła charakteru Geda ukształtowała się niezwykle szybko, mimo że początkowo nie potrafił okazać wystarczającej cierpliwości ani powagi.

            Kiedyskończył piętnaście lat, Mistrz Przemian zdecydował się przyjąć go pod swoje skrzydła.
Na tych zajęciach uczono Zaklęć Nadawania Kształtu i Wielkich Zaklęć Przemiany.

- Gdy zaczynałem go uczyć, byłem niewiele starszy od niego – przyznaje. – Zdziwiłem się, jak szybko opanował sztuki iluzyjne. Ja w tymwieku nie umiałem nawet połowy tego co on.

Przemienianie to jedne z ulubionych zajęć Geda.

- Jego pilność i zainteresowanie dały mi dużo motywacji. Teorię opanował w mgnieniu oka, bardzo szybko przeszliśmy do części praktycznej. To niezwykłe uczucie obserwować, jak powoli stawał się świadomy zarówno korzyści, jak i niebezpieczeństw wynikających z posiadania takiej mocy.

            Postępy w nauce i wrodzony talent sprawiły, że uczył się indywidualnie także u innych nauczycieli. Mistrz Przywołań, który zajmował się przywoływaniem takich energii jak ogień lub woda,
swoje wspomnienie o Gedzie przedstawia tak:

- Dużo mówił, robił niewiele. Zgadza się, był bystry, ale próbował osiągnąć więcej niż mógł. Drzemał
w nim potencjał, jednak brakowało mu wiedzy teoretycznej, bez której trudno pojąć tajniki mojej sztuki.

Przywoływanie to zajęcie wymagające samodyscypliny i cierpliwości.

- Działał zbyt szybko. Nie mogłem uczyć go prawdziwych czarów, dopóki nie zrozumiał, że każde użycie magii ma zarówno dobre, jak i złe konsekwencje.  

            Chęć uzyskania szybkich efektów oraz nadmierne przekonanie o swojej sile doprowadziły
do sytuacji, kiedy światło dzienne ujrzała, mogłoby się wydawać, największa zmora w jego dotychczasowym życiu. Uwolniono cień.

            Ged na własnej skórze przekonał się, że pospieszne i nieprzemyślane działania mogą wyrządzić jedynie szkody. Mistrzowie niejednokrotnie przestrzegali go przed takim postępowaniem, jednak on musiał tego doświadczyć, żeby sobie to uświadomić. Pierwsze starcie z cieniem wywołało szereg niepożądanych efektów. Długi okres rekonwalescencji sprawił, że opuścił się w nauce i właśnie to okazało się dla niego najbardziej bolesne. Nie potrafił znieść faktu, że zmarnował rok. Gdy wyzdrowiał, wybrał się
na indywidualną naukę u Mistrza Imion. Powrócił do nauki Dawnej Mowy, chociaż tak naprawdę nigdy
go nie interesowała. Jednak po wypadku zaczął doceniać ciszę i spokój, a właśnie na to mógł liczyć
w Wieży Osobnej pośród starych ksiąg i map.

- Wypadek okazał się dla niego zbyt trudnym przeżyciem. Bał się drzemiącej w nim mocy. Ucząc się
u mnie, cieszył się, że moc, która doprowadziła dotych nieszczęśliwych wydarzeń, nie będzie musiała zostać ani razu przywołana – wspomina Mistrz Imion.

            Z upływem lat osobowość Geda zaczęła się zmieniać. Wypadek i okoliczności mu towarzyszące obudziły w nim pokorę i poczucie misji. Pojął, jak funkcjonuje świat wokół niego. Gdyby nie wiedza
i doświadczenia zdobyte w Roke, prawdopodobnie nigdy nie zrozumiałby, do czego został powołany
i jak bardzo Archipelag go potrzebuje. Wypowiedzi wszystkich moich rozmówców mają jeden wspólny mianownik – przedstawiają Geda jako niezwykle ambitnego i chętnego do nauki młodego człowieka,
który z odpowiednią pomocą może dokonać wielkich rzeczy w imię dobra wspólnego. Myślał, że został stworzony po to, aby zgłębiać zaawansowane sztuki magiczne. Czuł, że płonie w nim wewnętrzny ogień
i rozpierała go z tego powodu duma. Jednak prawdziwą sztuką okazała się umiejętność okiełznania
tego ognia. Sprawienie, by budował zamiast niszczyć. Jest żywym przykładem na to, że do wielkich czynów trzeba dorosnąć. Postać Geda może być wzorem dla wielu młodych czarnoksiężników, których ambicja wyprzedza zdrowy rozsądek.

Autorka: Aleksandra Zybura

 

2011 ZKPIG13 - „Kiedy uczeń Mistrza sam staje się mistrzem – o Gedzie.”.
Powered by Joomla 1.7 Templates