„Dziewczyna czytająca list"

„Dziewczyna czytająca list"

Opowiadanie inspirowane obrazem Jana Vermeera.obraz

          W pewnym małym miasteczku, w kamienicy stojącej tuż przy centralnej części głównej alei mieszkała średniozamożna rodzina ortodoksyjnych katolików. Sam ten fakt nie jest zadziwiający, ponieważ mieszkały tutaj setki takich rodzin, a podobnych kamienic było jeszcze więcej. Jednak to właśnie tę rodzinę charakteryzowało wyjątkowe nieszczęście, które ciążyło na niej od pokoleń.

        Rodzina ta liczyła sobie czworo członków, czyli ojca, matkę, syna Wiktora i córkę Emilię. Rodzice dziewczyny byli bardzo przywiązani do swojej wiary, wychowywali dzieci według ścisłych zasad, które dyktowała. Kiedy dowiedzieli się, że ich córka spotyka się z protestanckim chłopcem, przez dłuższy czas zabraniali jej wychodzić z domu i obarczali ją coraz to nowszymi obowiązkami. Przede wszystkim otrzymała bezwzględny zakaz spotykania się z nim. Tłumaczyli jej zasady, które tego zabraniały, ale do niej to nie trafiało. W ogóle nie rozumiała tej religii.

        Również rodzice chłopaka, któremu na imię było Jan, byli tym faktem oburzeni. Pomiędzy rodziną Jana a rodziną Emilii narastał konflikt. Robili, co tylko mogli, by odizolować swoje dzieci od siebie.

        Jan nie potrafił ustąpić rodzicom, pomimo tego, że prawie w ogóle nie spał przez zadania, które mu powierzono. Wraz z Emilią myśleli o ślubie i ucieczce za granicę, chociaż nie byli nawet zaręczeni. Mieli dosyć tego, że musieli spotykać się potajemnie. Czasami nie widzieli się przez długie tygodnie. Planowali to od dawna, a Jan pragnął oświadczyć się Emilii jak najszybciej.

        Pewnego dnia podczas nieobecności rodziców Jana chłopak wyszedł z domu na spotkanie z Emilią.

-To wszystko już niedługo nie będzie miało znaczenia, ich kary, zakazy i nakazy- pomyślał.

        Kontakty młodych zakochanych były bardzo ograniczone, więc umówili się, że codziennie w południe Emilią będzie czekała na niego przy moście w centrum miasta, który dzielił je na część wschodnią i zachodnią. Pech chciał, że każde z nich mieszkało w innej.

        -Jestem- rzekł do Emilii.- Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak szybko tu biegłem.

-Sprawy się komplikują. Nie mam pieniędzy na ucieczkę. Moi rodzice nie dadzą mi ani grosza.

-Ja jestem w stanie okraść swoich, byleby wyrwać się z tej rzeczywistości- zaoferował Jan.

-Co będzie, jeśli zarzucą nam łamanie zasad religii?

-Religia? Ostatnia wartość, na której mi zależy. Zauważ, że za granicą nikt nie będzie wiedział, kim jesteśmy, skąd przybyliśmy i do jakiej religii należymy. Opracowałem konkretny plan. Jeśli pozwolisz mi go realizować, osiągniemy cel, a ślub weźmiemy za granicą. Musimy działać szybko. W tym kraju bezpieczeństwo ludzi mojej wiary jest zagrożone.

-Dobrze, więc działajmy.

-Musisz mi obiecać, że wszystko pozostanie tajemnicą.

-Obiecuję- szepnęła, po czym odeszła.

        Tak mijały kolejne dni, tygodnie i miesiące. Sytuacja w kraju stawała się coraz bardziej napięta. To przyspieszyło decyzję Jana. Postanowił oświadczyć się Emilii. Późnie pozostały już jedynie formalności związane z ucieczką.

        Wszystko układało się po myśli Jana, dopóki nie wyszło na jaw, że jego rodzice są o krok przed nim. Wyprzedzili go tak, że nawet nie zdążył powiedzieć o tym swojej narzeczonej.

        Najgorszy rozdział w historii Jana i Emilii rozpoczął się wtedy, kiedy przez kilka dni jej narzeczony nie dawał znaku życia. Wówczas Emilia zaczęła się niepokoić. Bardzo kochała Jana. Była pewna, że stało mu się coś okropnego. Gdy nie zjawił się w umówionym miejscu trzeci dzień z rzędu, wróciła do domu i bardzo długo płakała.

        Drzwi do jego domu były dla niej zawsze zamknięte, ponieważ nadzorowała je jego matka. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy, że tym razem zamknięte drzwi nie wynikały z nienawiści, którą rodzina Jana była przesiąknięta bardziej niż wszyscy w mieście razem wzięci.

        Nazajutrz w jej ręce trafił list. Wiedziała, od kogo. Poznała jego charakter pisma. Z nadzieją otworzyła kopertę. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że list wywoła w niej większe rozczarowanie, niż brak jakiejkolwiek wiadomości od Jana.

       

„Najdroższa Emilio!

      Nienawidzę swojej rodziny. Najgorszy i najmniej spodziewany scenariusz sprawdził się w momencie, kiedy wszystko zaczęło układać się na naszą korzyść. Wyemigrowaliśmy do Stanów Zjednoczonych. Moi rodzice stwierdzili, że nasz kraj jest zbyt niebezpieczny."

        Dziewczyna nagle posmutniała. Nie chciała czytać dalej. Może kiedyś się odważy. Spojrzała tylko na ostatnią linijkę.

"Chcę, żebyś wiedziała, że zawsze będę Cię kochał".

        Jej serce zatrzymało się na kilka sekund. Łzy napłynęły do oczu. Stała z listem w ręku zwrócona w stronę okna, za którym widziała niebo. Miała świadomość tego, że gdzieś daleko, lecz pod tym samym niebem, jest jej ukochany. Już nigdy go nie zobaczy.

                                                                       Autorka: „A.”

 

2011 ZKPIG13 - „Dziewczyna czytająca list".
Powered by Joomla 1.7 Templates